Opakowanie jak na Inglota przystało proste, klasyczne. Plusem jest kwadratowy kształt dzięki temu maskara nie turla się.
Szczoteczka prosta klasyczna o gęstym włosiu. Jest poręczna i łatwo się nią operować. Natomiast jak maluje to już inna historia. Po użyciu pierwszej warstwy nie było widać śladu tuszu, moje rzęsy potrzebują ich dwie/trzy.
Rzęsy przed
A tak wyglądają po użyciu Inglota. Dwie warstwy
Jak widać tusz skleja rzęsy, nie ma mowy o ładnym i precyzyjnym ich pomalowaniu i rozdzieleniu. Rzęsy powywijane w różne strony. Odrobinę je wydłuża. Robi grudki, szybko się obsypuje tworząc nieestetyczne podkówki. Świeżość jego była bardzo krótka, po około dwóch tygodniach tusz zaczął wysychać a po miesiącu pozostała jedna bryła.
Na plus przemawia brak parabenów i fakt że dobrze się zmywa. Al
Kosztował tylko 15 zł. na promocji i już teraz wiem dlaczego.




